Kto ma rację?

Kryzys, mimo że – ponoć – mniej odczuwalny w Polsce, jest faktem niezaprzeczalnym. Ludzie po okresie prosperity znów zaczęli liczyć uważnie zawartość swoich portfeli i są mniej skłonni do wydawania pieniędzy, tym bardziej, iż w efekcie wcześniejszego szału kredytowego nagle okazało się, że przeciętnemu obywatelowi bank kojarzy się z miejscem, w którym ma długi, a nie oszczędności. Jeśli dodać do tego, że często te długi obsługiwane są w obcej walucie, która wobec – celowego i całkiem racjonalnego – obniżenia kursu złotówki przez rząd nagle okazała się być kosztownym problemem, to nie może już dziwić, że na polskim rynku rzeka przepływających pieniędzy zmieniła się w mnogie lecz drobne strumyczki.

Problem ten odczują wszyscy, którzy nie produkują podstawowych artykułów przeznaczonych do jednorazowej konsumpcji (np. chleb). Najgorzej zaś powodzi się tym, którzy na co dzień wytwarzają lub handlują produktami długotrwałymi, których konsumpcja jest zwykle bardziej efektem sztucznie kreowanych trendów, niż rzeczywistych potrzeb (np. wytwórnia lub hurtownia odzieży, które są w o tyle złej sytuacji, że nawet faktyczna potrzeba zakupu raczej zachęci przeciętnego konsumenta do wizyty w tak zwanym lumpeksie, niż do zakupu całkiem nowych ubrań).

Obecnie według GUS przeciętny polski koszyk zakupów, na które Polacy gotowi są wydawać pieniądze zawiera 24 produkty, dla porównania jeszcze trzy lata temu było ich 32. Widzimy zatem, zdecydowane obniżenie chęci (a raczej możliwości) konsumpcji. Co jednak ciekawe wyznacznik ten zapisywany popularnie w formie „artykuły liczba” – np. dla Polski obecnie jest to „artykuły 24”, dla krajów Unii Europejskiej wynosi obecnie 29. Równocześnie według oficjalnych wyznaczników o recesji można mówić gdy wartość wskaźnika osiągnie 10, zaś o prosperity, gdy jest wyższa niż 30. W ostatecznym rozrachunku wygląda zatem na to, że przeciętny Polak – pomimo oficjalnej wersji o nieobecności kryzysu w Polsce – zdecydowanie bardziej odczuwa problemy finansowe niż inni mieszkańcy Unii.

Pytanie dlaczego tak jest, wymagałoby osobnego długiego artykułu, jednak warto zastanowić się nad tym faktem w świetle ostatnich zapewnień premiera, iż Polska gotowa jest wspierać kraje unijne w ich walce z kryzysem oraz wobec stwierdzenia MFW, iż Polska nie potrzebuje już dłużej korzystać z pomocy. Czego by bowiem nie mówić wydaje się, że przeciętny obywatel jednak lepiej zdaje sobie sprawę, ze swojej sytuacji ekonomicznej niż są to w stanie wykazać najlepsze nawet rządowe prognozy.

You may also like