Sporty walki a ubezpieczenie

Kiedyś nasi sportowcy słynęli z tego, że byli „walczakami”. Polska może nigdy nie należała do sportowych potęg, ale nasi bokserzy zawsze w stawce się liczyli. Z każdej dużej imprezy przywozili medale, podobnie było z judokami, zapaśnikami w stylu wolnym i klasycznym. Równie dobrze nasi zawodnicy spisywali się w dyscyplinach nieolimpijskich (karate, jujitsu). Media jednak żadnej z tych konkurencji nie forowały. Nasi dziennikarze wyniki sportowców od „walk” traktowali zdawkowo, skupiali się na piłce nożnej i całym tym chaosie panującym wokół. Nieprzychylność mediów sprawiła, że dyscypliny te zaczęły przeżywać duże kłopoty finansowe, bo skoro nikt o tym nie mówił, to i trudno było o sponsorów. Dziś w sportach walki jesteśmy przysłowiowymi chłopcami do bicia. Nie liczymy się w stawce i najczęściej nasi sportowcy rywalizację kończą już na pierwszych rundach. O medalach pozostaje nam tylko marzyć i zapewne do najbliższych Igrzysk w Londynie stan polskich sportów walki się nie poprawi.

Każdy sport ma to do siebie, że wiąże się z ryzykiem kontuzji. Różne konkurencje wiążą się z innym ryzykiem w przypadku piłkarzy nożnych najczęściej chodzi o ścięgna i stawy, podobnie jest z lekkoatletami, siatkarzami, etc. Sportowcy uprawiający sporty walki ryzykują innymi bólami. W sporcie zawodowym, kiedy w grę wchodzą ogromne pieniądze, to trudno wyobrazić sobie rywalizację bez ubezpieczenia. Kiedy przyjrzeć się rywalizacji bokserów, czy też wojowników MMA to dziwić nie może. Wszak jakakolwiek kontuzja może tam zagrozić nie tylko zdrowiu, ale i życiu. Nie raz się już zdarzało, że zawodnik walczący w ringu żywy z niego ie schodził. To okropne, na pewno podważa ideę rywalizowania w tego typu sporcie. Ale cóż… są konkrecje dla rozumnych, są i takie,w których myśleć nie trzeba, bo tam decyduje tylko i wyłącznie siła. Kontrakty w postrach walki opiewają na miliony dolarów, takie więc zawody muszą być ubezpieczone, bo trudno wyobrażać sobie, by organizatorzy ryzykowali utratę takich pieniędzy w wyniku zwykłego zrządzenia losu.

Ubezpieczenia sportowców obwiązują wszędzie. Przypomnimy sobie sytuację z ostatnich Mistrzostw Europy w koszykówce, wtedy to Marcin Gortat mógł zagrać z kadrze narodowej tylko w przypadku, gdy związek wysoko go ubezpieczy na wypadek kontuzji. Niestety dla polskiego koszykarza sama gra w reprezentacji nie była na tyle ważna, by mógł się postawić swojemu klubowi. No cóż… jego rzeczywiste umiejętności wyszły na jaw podczas czempionatu, a i nowy sezon w Orlando to samo pasmo koszykarskich niepowodzeń Gortata.

Nie mniej nie oceną sportowców się tutaj zajmujemy, ale faktem ich ubezpieczania. Pamiętajmy o tym, bo nie tylko profesjonaliści mogą korzystać z takich usług. Jeśli często uprawiamy sport, jesteśmy fanami tenisa, badmintona, narciarstwa, etc., to pomyślmy o tym, by nasze sportowe przygody ubezpieczyć. Kontuzje zdarzają się nawet na poziomie amatorskim. Oczywiście unikajmy ich, ale jeśli już się przytrafia, to dlaczego mamy nie skorzystać? Ubezpieczenie może pokryć koszta trudnej rehabilitacji, a bez tej niekiedy się nie obejdzie.

You may also like